Dlaczego liliowce?

Nazwa łacińska Hemerocallis pochodzi od greckich słów: ἡμέρα (hēmera) ‘dzień’ i καλός (kalos) „piękny”. Można to tłumaczyć jako „piękny w dzień” albo „piękność dnia”. Osobiście wolę ostatnią wersję. Po francusku brzmi to zupełnie jak tytuł filmu Louisa Buñuela z piękną Catherine Deneuve, która miała tam właśnie taki tytułowy przydomek: Belle de jour.

Liliowce mają niezwykle zróżnicowane barwy, głównie w ciepłych tonacjach.  Obecnie dzieki wysiłkom wielu hodowców powstało już ponad 70 tysięcy odmian liliowców i ciągle powstają nowe, coraz bardziej różne od form wyjściowych. Jeden z gatunków rodzicielskich obecnych wspaniałych odmian (liliowiec rdzawy) często spotykany jest w suchych i zaniedbanych miejscach.

W jednej dużej kępie może być i kilkadziesiąt rozwiniętych kwiatów! Zresztą nawet pozbawione kwiatów bujne kępy liści liliowców przewisających nad ogrodową ścieżką wyglądają ciekawie. To ostatecznie przeważyło, że chętniej je uprawiam w ogrodzie niż irysy, które również kolekcjonuję. Szkoda, że liliowce są niedoceniane przez projektantów zieleni publicznej, ponieważ ich istotną zaletą są niewielkie wymagania środowiskowe, dzięki czemu łatwo mogą znaleźć swoje miejsce i w ogrodzie i w zieleni publicznej.

Choć trwałość kwiatu to zaledwie jeden dzień, w jednej rozrośniętej kępie jest ich tak dużo, że wystarcza ich na miesiąc kwitnienia! Pąki kwiatowe zaczynają się rozwijać już pod wieczór by następnego dnia o świcie powitać słońce. Tuż przed południem osiągają zazwyczaj swoją pełnię rozwoju. Wtedy ich płatki są twarde i soczyste, a nawet potrafią skrzyć się w promieniach słońca. Do wieczora trwają prawie w niezmienionej formie. Dopiero nad ranem następnego dnia płatki stają się półprzezroczyste, zwijają się i zasychają. Stąd wzięła się łacińska nazwa liliowca: Hemerocallis. Choć może to kojarzyć się z przemijaniem (na co zresztą nie mamy wpływu), kwiat liliowca jest ucieleśnieniem powiedzenia Carpe diem*). Każdy kwiat bowiem zdaje się mówić: Ciesz się tą chwilą i podziwiaj mnie, bo tylko ta chwila należy w całości do nas. No więc cieszmy się każdym kwiatem i każdą chwilą, kiedy możemy zachwycać się pięknem liliowców!

Na tej witrynie przedstawiam większość z uprawianych w moim ogrodzie odmian liliowców, które sfotografowałem i opisałem na podstawie bazy danych American Hemerocallis Society, którego jestem członkiem. Jako hobbysta, dużą wagę przywiązuję do prawidłowych oznaczeń odmian. Nadwyżki sadzonek poszczególnych odmian, które posiadam i mogę odsprzedać, zaznaczone są w Katalogu podaną ceną. Nie prowadzę komercyjnej, wielkotowarowej szkółki liliowców, dysponuję więc z reguły bardzo ograniczoną liczbą sadzonek.

________________________________________
*) sentencja pochodząca z poezji Horacego, zawarta w Pieśniach (1, 11, 8). „Chwytaj dzień, bo przecież nikt się nie dowie, jaką nam przyszłość zgotują bogowie…”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *